Duolingo to najpopularniejsza aplikacja do nauki języków na świecie, a kursy angielskiego i hiszpańskiego są najczęściej pobieranymi z wszystkich kombinacji. Czy są dobre? Czy warto spędzić miesiące na Duolingo jako jedynym narzędziu do nauki angielskiego lub hiszpańskiego? Ten artykuł odpowiada uczciwie, bez marketingu. Spoiler: zależy od tego, czego szukasz i od czego startujesz.
Czy Duolingo jest naprawdę darmowe? Krótka odpowiedź: w dużej mierze tak
Duolingo jest naprawdę darmowe w wersji podstawowej. Możesz mieć dostęp do prawie całej zawartości bez płacenia. Ale są trzy ważne rzeczy, o których warto wiedzieć w wersji darmowej: reklamy po każdej lekcji (15-30 sekund); system „serc" (5 serc dziennie, ich utrata zmusza cię do czekania, płacenia lub oglądania kolejnych reklam); i agresywne powiadomienia, żeby cię trzymać zaangażowanym. Wersja Duolingo Super (~7-13 EUR/miesiąc) usuwa reklamy, daje nieograniczoną liczbę serc i dodaje spersonalizowane lekcje ćwiczeniowe.
Tower Bridge · LondonDuolingo do angielskiego
Kurs angielskiego z polskiego na Duolingo jest jednym z lepiej zrobionych na platformie - przetłumaczony bezpośrednio przez zespoły Duolingo, nie jest to automatyczna adaptacja. Co robi dobrze: przyjazne wprowadzenie dla zaczynających od zera, dobrze pokryte podstawowe słownictwo (1500-2000 słów), rozpoznawanie wzorców gramatycznych przez powtarzane przykłady. Co robi źle: po roku codziennego użytkowania większość użytkowników wciąż nie umie prowadzić prawdziwej rozmowy. Powód: całkowite słownictwo kursu jest ograniczone (~1500-2500 unikalnych słów), ćwiczenia tłumaczeniowe nie zawsze zakotwiczają się w produkcji ustnej, a rozumienie ze słuchu pozostaje słabe, bo nagrane głosy są wolne i hiperartykułowane (prawdziwy mówiony angielski jest znacznie szybszy i bardziej zredukowany).
Werdykt angielski: świetny na pierwsze 6 miesięcy i do osiągnięcia poziomu A2. Sam w sobie niewystarczający, żeby dojść do B1+ czy prawdziwej rozmowy zawodowej. Do egzaminów takich jak Cambridge, IELTS czy TOEFL nie wystarcza nawet z daleka - potrzebne jest coś więcej.
Duolingo do hiszpańskiego
Kurs hiszpańskiego z polskiego ma jedną cechę wartą uwagi: hiszpański dla Polaków jest relatywnie przyjazny fonetycznie (pisownia zbliżona do wymowy, mało rzadkich dźwięków) i strukturalnie prostszy niż angielski w wielu aspektach. Kurs jednak nie wykorzystuje tego pełnymi garściami - jest ładnie zrobiony, ale nie wychodzi znacząco poza standardowy schemat.
Co robi dobrze: szybko doprowadza cię do czytania i rozumienia pisanego hiszpańskiego na poziomie A2-B1, korzystając z podobieństw łacińskich zapożyczeń. Co robi źle: kurs jest mniej aktualny niż angielski (czasem tłumaczy z angielskiego zamiast startować z polskiego, tracąc okazje). Podobnie jak przy angielskim, rozumienie ze słuchu szybkiego hiszpańskiego (madryckiego, andaluzyjskiego, niektórych latynoamerykańskich) nie jest wystarczająco ćwiczone.
Werdykt hiszpański: dla Polaka to solidna opcja startowa. Do czytania i rozumienia zabiera cię daleko; do płynnego mówienia i tak potrzebna jest prawdziwa rozmowa.
LondonDuolingo più qualcos'altro — non Duolingo da solo.
Ogólne ograniczenia Duolingo (dla każdego języka)
Kombinacje, które naprawdę działają
Dla większości polskich uczących się rozsądna odpowiedź to nie „Duolingo albo coś innego" - to „Duolingo plus coś innego". Duolingo daje ci codzienny nawyk i ogólną ekspozycję. Skupiona aplikacja do słownictwa (jak Vocabingo) daje ci 2000 najczęściej używanych słów uporządkowanych według częstotliwości, z powtórkami rozłożonymi w czasie, żeby zostały w pamięci. Dwadzieścia minut Duolingo plus dziesięć minut Vocabingo dziennie to kombinacja, która łączy najlepsze z obu podejść: nawyk + gamifikacja + głębokie słownictwo. Po sześciu miesiącach takiej kombinacji większość uczących się jest na poziomie, którego samo Duolingo nigdy by nie osiągnęło.
Vocabingo jest idealnym uzupełnieniem Duolingo, ponieważ jest, dosłownie, boosterem słownictwa - nie próbuje być pełnym kursem, nie próbuje zastąpić gamifikacji, nie próbuje uczyć cię gramatyki. Robi jedną rzecz i robi ją dobrze: dzień po dniu buduje ci bazę leksykalną, której Duolingo nie ma. Podczas gdy Duolingo trzyma cię aktywnym passą i ligami, Vocabingo pracuje po cichu pod maską - fiszki z algorytmem SM-2, słowa uporządkowane według rzeczywistej częstotliwości, powtórki zaplanowane dokładnie w momencie, gdy masz zapomnieć. To brakujący element w skrzynce narzędziowej kogoś, kto od miesięcy używa Duolingo i czuje, że kręci się w kółko po tych samych 500-800 słowach: dziesięć minut dziennie Vocabingo dodane do rutyny Duolingo podwaja, w trzy miesiące, liczbę słów, które umiesz aktywnie produkować. To dokładnie ten typ specjalistycznego narzędzia, który sprawia, że całość jest znacznie silniejsza niż suma części.
The City · London
Crossing the ThamesKiedy przejść dalej (poza Duolingo)
Trzy konkretne sygnały, że Duolingo już ci nie wystarcza: (1) utrzymałeś codzienną passę przez 6+ miesięcy, ale wciąż nie potrafisz utrzymać 5-minutowej rozmowy; (2) skończyłeś „drzewko" kursu, ale twoje prawdziwe słownictwo jest znacznie poniżej 2000 słów; (3) przygotowujesz się do egzaminu (Cambridge, IELTS, DELE), a Duolingo nie pokrywa formatu. We wszystkich trzech przypadkach potrzebna jest poważna aplikacja słownikowa jak Vocabingo do rozbudowy leksykonu, podcast dla uczących się jak „BBC Learning English" lub „Notes in Spanish" do rozumienia ze słuchu, i idealnie prawdziwe rozmowy (Italki, tandem języka) do produkcji ustnej.
Werdykt końcowy
Tak, Duolingo warto na start i na zbudowanie codziennego nawyku - trudno znaleźć lepsze narzędzie do przezwyciężenia początkowej inercji. Do hiszpańskiego z polskiego zabiera cię zaskakująco daleko. Do angielskiego jest solidny w pierwszych miesiącach, ale niewystarczający, żeby osiągnąć prawdziwy poziom B1+. W obu przypadkach po pierwszych 6 miesiącach musisz dodać inne narzędzia, żeby nie utknąć na wieczność na A2. Wersja darmowa w zupełności wystarcza prawie wszystkim - Super warto tylko wtedy, jeśli reklamy i serca frustrują cię na tyle, że masz rzucić.
Najlepsza aplikacja do nauki to ta, do której wracasz codziennie. Reszta to szczegóły.
Cinque lingue, un metodo